XIX

1239 Words

XIX Kiedy wykuł w ścianie wylot, który pozwolił już wejść w ciemną, złowrogą otchłań, nic nie było w stanie go zatrzymać. Nawet odgłosy zbliżających się pracowników Centrum, których z pewnością zaalarmowała kobieta, która ich nakryła. Rzuconym na kilka sekund spojrzeniem dał do zrozumienia Anicie, że nie powstrzyma go już nikt. – Powodzenia – rzuciła półszeptem. Uśmiechnął się po raz drugi. Usiadł jeszcze na wykutym murku i spojrzał w dół. Momentalnie wtopił się w ciemność schodząc w dół. Szedł z taką pewnością jakby była to jego codzienna trasa. Uwierzył w swoje umiejętności, co bez wątpienia dodało mu pewności siebie. Przestał zastanawiać się i zadawać sobie pytania. Skąd? Po co? Jak to możliwe? Dlaczego on? Parł przed siebie, żeby uratować dziewczynę. Tylko to się liczyło. Bez względ

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD