XXIII

1283 Words

XXIII Daniel Łagodzki pożegnał się z Konradem Bethke i pieszo postanowił wrócić do swojego mieszkania. Z resztą podkomisarz zaparkował auto całkiem niedaleko, dlatego nie zanosiło się na zbyt długi i męczący spacer. Wieczór zapowiadał się naprawdę przyjemnie, a przez warstwę deszczowych chmur wreszcie zaczęło przebijać się słońce, chylące się już ku zachodowi. Intensywnym kolorem rozświetlało zasypiające bloki na pomarańczowo i czerwono. Niebo zaś wymalowało się w pastelowe barwy od fioletu i różu po różne odcienie szarości, tworząc dzieło, którego nie powstydziłby się choćby sam mistrz Stanisław Wyspiański27, wyrażający w wielu pastelach swoje zmierzwione myśli. Takie miał w tej chwili wróżbita. Szedł przed siebie podziwiając artystyczną zdolność natury i jednocześnie rozmyślając nad ty

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD