XXXI Pomimo, iż weekend zbliżał się wielkimi krokami, Konrad Bethke wcale nie ekscytował się zbliżającym czasem wolnym, tak jak ogromny odsetek osób pracujących. Tym bardziej, że zamierzał go wykorzystać na mozolną prace. Właśnie wyszedł z biura Komendanta Miejskiego, gdzie został wprost wkręcony w podłogę za brak postępów w śledztwie. Dodatkowo Prokurator Okręgowy w oficjalnym piśmie wyraził ubolewanie nad niedokładnym przeprowadzeniem sekcji zwłok Sary Marcjanik i nieporadnym zabezpieczeniu i tak nielicznych dowodów. Za to oberwało mu się najbardziej i złość zalęgła się w nim ogromna. Wszystko to w jednym czasie spadło na głowę Bethke. Kroczył zasępiony do swojego biura, podczas gdy inni pakowali swoje rzeczy do toreb, czując powiew świeżego letniego popołudnia. Drzwi biura zamknął z h

