Rozdział 3-5

2614 Words

Kinsley wrzeszczał cienkim głosem Heiley: - Puść mnie suko, jędzo, czarownico, puszczaj!!! - Zaraz diabełku cię puszczę, już stąd wychodzimy. Przecież musimy zdążyć na mszę. Przygotowałeś wszystko, prawda? Gdzie masz knebelek dla swojej kózki? Mam nadzieję, że go nie zapomniałeś. Znalazła knebel w ubraniu Kinsleya i brutalnie go nim zakneblowała. Włożyła jego szatę i chwyciła go z całej siły. Podeszła do skanera drzwi. Po zeskanowaniu jej oczu, wrota się otwarły. Wywlokła go z komory. Bronił się z całej siły i bełkotał przez knebel. Przeciągła go do sali tronowej i zawołała męskim głosem Iblisa: - Straże! - Podeszło dwóch żołnierzy i odebrało go od niej. - Do świątyni na ołtarz. A... i knebel ma zostać! - Tak Panie. Odpowiedzieli. Schowała różdżkę pod kapłańską szatę i włożyła na rę

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD