XXIV Tej nocy Daniel spał może ze trzy kwadranse, nie więcej. Łóżko sypialniane pozostawił w stanie nienadającym się do leżenia i przeniósł się do salonu na kanapę. Miał nadzieję, że kiedy obudzi się rano, zniknie to, co wprawiło go w nocy w stan osłupienia. Samo jednak nie zniknęło. Przyjrzał się temu niewsypanym, na wpół otwartym okiem i w końcu zabrał się za uprzątnięcie. Kartę ostrożnie dołożył do talii, wcześniej dokładnie z każdej strony oglądając, a rozmazany napis zmył najszybciej jak się dało. Tak, jakby jednocześnie chciał wymazać go z pamięci. Głowa zaś pękała mu już od tysięcy myśli, które przewinęły się przez kilka godzin bezsenności. Czy ktoś się do niego włamał? Czy to była sprawka człowieka we własnym domu, o którym mówiła wróżba? Kto do cholery był i czego chciał? Czy por

