XV Jasnowidzenie… Serio? Długo nie mógł tego zrozumieć, ale w końcu wszystko zaczęło się układać w jedną całość. Anita, choć zupełnie przypadkowo, musiała ze swoją teorią trafić w sam środek jego problemu. Zrozumiał, że nagle obudziły się w nim jakieś dziwne, drzemiące w nim od dawna i niezrozumiałe na początku zdolności, dzięki którym Sara Marcjanik potrafiła się z nim skontaktować. Uczucie to przynajmniej przytłumiło to jątrzące go od środka, rosnące poczucie winy. Nie znosił go, bo zżerało go niczym gangrena, ale teraz wydawało mu się, że znalazł wreszcie sposób na opanowanie go. Było nim podjęcie próby ratunku młodej dziewczyny. Kiedy nad ranem opuszczał mieszkanie przyjaciółki wyglądał o wiele lepiej, niż wtedy, kiedy tam wchodził. Martwił go tylko widok tajemniczej krwi na rękach,

