VII Kolorowe światła migały z zawrotną prędkością niczym w kalejdoskopie, powodując już lekkie otępienie. Huk muzyki początkowo inspirujący i wprowadzający w trans, który unosił go gdzieś wysoko w niebo, teraz stał się drażniący. Dźwięk jakby zaczął się odbijać od blaszanych ścian, nabierając przy tym nieznośnego, metalicznego pogłosu. Głowa zaczynała wariować. Wydawało mu się, że kwadratowa sala nagle zmieniła kształt. Kraniec jednej ściany w szybkim tempie przesuwał się gdzieś nieosiągalnie w dal. Wyostrzył wzrok, jednak nie był w stanie już go dojrzeć bowiem od sufitu uderzył w niego potężny kłąb sztucznego dymu. Zdezorientowało go to do reszty. Dosłyszał tylko wzmagający się, podniecony krzyk dziesiątek gardeł, choć w pobliżu nie widział ani jednej żywej duszy… Trudno mu było określi

