Stanęli na szczycie. W dole rozpościerała się ogromna kotlina. Zarówno ze wschodniej, jak i zachodniej strony zwężała się i przechodziła w wąwóz o wysokich, skalistych ścianach. Na przeciwległej grani niecki znajdowała się parafia. Ledwie widoczny drewniany kościółek z przylegającą do niego chatą. Małe pudełeczko z pociemniałego ze starości drewna. Z tej odległości nie można było dostrzec krzyża. Niewidoczny był także, zasypany śniegiem samolot. Z góry osada przypominała niestarannie zbudowaną makietę niewielkiego miasteczka. Dwa rzędy ulic połączone centralnym placem, na którym wyróżniał się pomalowany na zielono i nieco wyższy od pozostałych zabudowań, ratusz. Tuż za kolonią, na kawałku płaskiego terenu wzniesiono tartak. Fabryka drewna była ogrodzona wysokim płotem. Pięć budynków produ

