– Jesteś pewien, że ci nie odpisałem? – zapytał, nie spuszczając ze mnie wzroku. Niby przypadkiem musnął moją dłoń, podając mi banknot. Spojrzałem w ciemnobrązowe oczy, dokładnie w kolorze nalanego piwa. Tego, co się wtedy we mnie zadziało, nie potrafię opisać. Gdyby kiwnął palcem, rzuciłbym wszystko i z nim poszedł. Słowa, które wymówił, dotarły do mnie z lekkim opóźnieniem: – Jak często sprawdzasz Messengera, barmanie? Rzadko. Prawda jest taka, że prawie z niego nie korzystam. Nawet nie mam włączonych powiadomień. Sprawdziłem go jeszcze na drugi dzień po tym, jak napisałem do Kamila wiadomość, a potem całkiem zapomniałem o tej sprawie, uznawszy, że mnie po prostu olał. – Rzadko – przyznałem i od razu sięgnąłem do kieszeni po telefon. Kliknąłem w ikonkę komunikatora, zobaczyłem co mi

