– Nie, nie widzimy się. Powiedziałem tak tylko po to, żeby ją spławić – wyjaśniłem i pokrótce zrelacjonowałem przebieg spotkania. Powtórzyłem tak, jak umiałem, ezoteryczne teorie Ingi. Ola słuchała mnie w zamyśleniu. Byłem pewien, że mnie poprze, tymczasem ona po namyśle skomentowała: – Może rzeczywiście powinniśmy pójść. – Co!? – prawie krzyknąłem. – Posłuchaj. – Ola mówiąc, rozpakowywała torby z zakupami, obrywając metki z nowych ubrań i odkładając je na odpowiednie półki w szafie. – Masz, kupiłam ci joggery. – Rzuciła we mnie spodniami, których nawet nie obejrzałem, tylko przewiesiłem sobie przez ramię. – Jeśli nie pójdziemy teraz, to ten temat powróci. Jej wyraźnie na tym zależy. Zadzwoni znowu za tydzień, dwa, pół roku. I będzie pewnie coraz mniej sympatycznie. Wiem, że ty lubisz o

