Mówiłem spokojnie, cicho, obserwując jego twarz. Zmieniała się z każdym słowem. Przy psychiatryku zobaczyłem łzy w jego oczach, co przyjąłem z pewnym niesmakiem. Szadek, daruj sobie to przedstawienie. Dałeś popis bezwzględności, to nie płacz mi tutaj teraz. Postanowiłem go dojechać, tak jak on mnie wtedy. Może chociaż tyle będę miał satysfakcji. – Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi. Nic mnie przez całe życie nie zabolało tak mocno, jak to, że mnie wystawiłeś. Kochałem Ingę, ale miłość jest zmienna. Jak nie ta, to inna. A wiesz, co jest niezmienne? Bycie chujem. Jak raz się nim okażesz, to do końca życia możesz sobie i innym udowadniać, że jest inaczej. Nikt w to nie uwierzy, a szczególnie ci, których właśnie zrobiłeś w chuja. Zjebałeś mi życie, Kuba. Ty, nikt inny. Ty. Po tej puencie roz

