Idę do ostatniej toalety w rzędzie i zamykam się w niej. Słyszę, jak ludzie wchodzą, inni wychodzą, spłukują toalety, a inni nie. Następnie, w końcu, cisza. Jest godzina 18.00, muzea są zamknięte, a ostatni turyści już wychodzą. Spędzam co najmniej kwadrans zaszyty w łazience, gdy nagle: «Idę sprawdzić toalety» rozpoznaję głos Panzò. «Nie, zostaw: już się tym zająłem» odpowiada Giano. «Nie ma nikogo ani w męskiej, ani w damskiej toalecie?» nalega pulchny dozorca. «Nie ma tam żywej duszy» kłamie Giano. «Idź spokojnie do domu obejrzeć mecz.» «Dziękuję… Muszę jeszcze kupić kiełbaski na grilla. A ty?» «Niestety muszę tu skończyć, a potem umyć łazienki na górze. Myślę, że zacznę oglądać w trakcie meczu.» «Ech, praca... Więc ja idę. Do jutra.» «Tak, tak, idź.» Ledwo uspokajam się po zaże

