«Nie, musiało mi się coś pomylić.» «Oczywiście,» wtrąca się jego kolega, «przyjrzałem się uważnie monitorom i niczego nie zobaczyłem.» «Podczas gdy wy dwoje szukaliście duchów,» wtrąca się Giano, «ominął was gol jak z bajki!» «Nie, naprawdę? Kto strzelił?» pyta Sergio. «A kto miałby strzelić?» Dwóch strażników zaczyna śpiewać chórem stadionowy refren: «Kapitan, jest tylko jeden kapitan!» Tymczasem ja, otrząsnąwszy się po niebezpiecznej ucieczce, uważnie obserwuję skrzynkę: jest z brązu, pokryta złotem i drogocennymi kamieniami. Patrzę na pokrywkę, na spód, na boki, szukając jakiegoś napisu… na próżno. Aby trzymać zamkniętą pokrywę, zastosowano coś w rodzaju długiej szpilki z kości słoniowej, włożonej w zawleczkę. Wyciągam szpilkę, podnoszę wieko i wkładam rękę pomiędzy coś, co wyglą

