— Jak jest? Wytłumacz mi, proszę. — Robotnik poczuł zażenowanie. — Na północy można dostrzec szczyty gór. W dniach, w których jest ładna pogoda, na tle błękitnego nieba wyglądają one pięknie. Ale nikt z nas nie planuje tam wycieczki. — Dlaczego? — Bo... – nie mógł znaleźć słowa, które w prosty i oczywisty sposób oddałoby to, co czuje. — Bo to niedorzeczne – użył słowa, którego znaczenia bardziej się domyślał niż je rozumiał. Stwierdzenie jednak okazało się trafne. — Co według ciebie to znaczy? — Bo... nie ma po co. — A gdyby rosły tam kartofle? — Za daleko. — A jeśli byłoby tam złoto? — Wówczas może bym i poszedł. Tartaczny pracownik poczuł się zmęczony. Rozmowa wymagała ciągłego zastanawiania się nad właściwymi odpowiedziami. Stawało się to coraz trudniejsze. Bał się, że wkrót

