Nie wiem, dlaczego teraz, zanim zasnę, często słyszę twój głos, który mówi: bądź sobie kim chcesz. Jesteś wystarczająco dobry. Odpuść sobie. Nie wiem, czy to moja imaginacja, czy początki psychozy, bo w życie pozagrobowe jednak jakoś nie wierzę. Z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego nawet podczas zupełnie niezobowiązującego spotkania, gdzie chciałem się tylko zabawić, zluzować, oderwać od rzeczywistości, powracają te same tematy, które od dawna nie dają mi spokoju. To twoja sprawka? Ty inspirujesz ludzi do tego, by nie dawali mi zapomnieć o rzeczach, o których wolałbym nie pamiętać? Tak bardzo cię wkurwiam, że nie dajesz mi spokoju nawet kilka lat po twojej śmierci? Tak, mam żal do świata. I do wielu ludzi. Do ciebie, bo umarłeś, zostawiając mnie tutaj z tym wszystkim, z poczuciem winy

