– Nie lubię cię takiego – mruknęła. – Ale ja inny nie będę. – Właśnie potrafisz być inny. Kochany, wrażliwy i czuły. Tylko ostatnio postanowiłeś być strasznym chujem. – Mhm. – Mhm. – Przedrzeźniła mnie i zabrała się za jedzenie. Uznałem, że to koniec, i już chciałem się podnieść, kiedy mnie zatrzymała stanowczym: – Siedź. Mam ci coś do powiedzenia. Przewracając oczami, opadłem na siedzenie. Też sobie wymyśliła, teraz będzie budować napięcie. Dojadła kanapkę do połowy, odłożyła na talerz, otrzepała palce i dopiero wtedy zaczęła mówić. Jej głos był opanowany, spokojny i dość cichy, tak, że musiałem skupić uwagę, żeby jej wysłuchać. – Ja wiedziałam, że kiedyś mnie zdradzisz. Liczyłam się z tym. Masz większe potrzeby, niż ja możliwości, a do tego masz ChAD. Trudno, uznałam to za cenę do

