Chapter 28

2034 Words

Nachyliłem się powoli w jej stronę. – Gówno o mnie wiesz – powiedziałem, starając się panować nad głosem. – I o tym, jak wyglądała nasza rodzina. Ojca nigdy nie było w domu, a jak był, to głównie nas musztrował. Nie masz czego zazdrościć. – A ty gówno wiesz o mnie. – Nie pozostała mi dłużna. – Nie masz pojęcia, jak to jest dorastać wiedząc, że ojciec ma inną rodzinę, a w niej syna, który jest moim bratem i nie chce mnie znać. Po co tu przyszedłeś? – Do Tobiasza. – Ale dlaczego? – Żeby się z nim spotkać, dlatego. To mój przyjaciel. – Tak? – zdziwiła się. – Jesteś pewien? On ciebie tak ładnie nie nazywa. Czekaj, jak on na ciebie ostatnio powiedział…? – Głąb, zapewne – zgadłem. – Ale to nie zmienia faktu, że się przyjaźnimy. – Przyjaźnicie – prychnęła. O co jej w tym momencie mogło ch

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD