Chapter 4

2037 Words

A już byłem zaręczony. Wbrew mojej woli. W taki szajs to chyba tylko ja mogę się wpakować. – Omawiałeś ten temat na terapii? – Michał zadał kolejne pytanie, na które nie miałem ochoty odpowiadać zgodnie z prawdą. – Jeszcze nie. – To może warto? – podsunął. Nie odpowiedziałem. Terapię olałem już kilka miesięcy temu, kiedy tylko poczułem się szczęśliwy i zdrowy. Dobrze o tym wiedział, a ja wiedziałem, że on wie, chociaż nie poruszaliśmy w rozmowach tej wrażliwej kwestii. Skończyłoby się to tylko niepotrzebnym sporem. – A w ogóle to wiesz co? Nienawidzę cię – wyznał znienacka Michał. – Ja się Soni oświadczałem trzy razy, zanim usłyszałem „tak”. Trzy razy! Już myślałem, że się nigdy nie przełamie. A ty? Mówisz i masz! Spojrzałem na niego zbolałym wzrokiem. Czy to naprawdę moja wina, że

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD