Moja orientacja. Tak, to rzeczywiście jest problem nierozstrzygalny. Gdybym był po prostu gejem, może matka prędzej by to zrozumiała. Ale przecież jestem „normalny”, lubię dziewczyny, więc po jaką cholerę zadaję się z facetami? Tylko i wyłącznie z przekory, z jakiegoś defektu osobowości, który każe mi zawsze iść pod prąd i pokazywać, jaki jestem inny, albo z nadmiernie rozbuchanego libido. Tak ona to widzi, a naszego ślubu wyczekuje z taką niecierpliwością między innymi dlatego, że uważa go za gwarant mojego przejścia na jasną stronę mocy. Teraz wreszcie będzie mogła spać spokojnie, wiedząc, czy raczej wierząc w to, że „dorosłem” i zmądrzałem, i wreszcie przestanę robić jej na złość. Zamiast odpowiedzieć, tylko zacisnąłem usta. Moja dziewczyna posłała mi współczujące spojrzenie. Idąc wol

