Chapter 11

1977 Words

– I po sprawie. Leć do wody. Jutro wyjeżdżamy. Kiedy wstawałem, nogi wciąż mi się trzęsły. Nie patrząc na nią wróciłem ścieżką na plażę. Za drugim razem nie było wcale łatwiej zanurzyć się w lodowatych falach. Podskakując w morzu obróciłem wzrok na plażę i zobaczyłem wysoko na klifie metaliczny błysk. Pomyślałem, że to metalowy termos, chociaż tak nie było. Tylko ja czułem skrępowanie z powodu tego, co stało się nad morzem. Kiedy wróciłem po ręcznik, pani Neuman już tam nie było. Zostawiła swoje plażowe klapki, więc wytarłem się i idąc w stronę willi zabrałem je ze sobą i położyłem na tarasie. W pokoju wziąłem gorący prysznic, przebrałem w suche ubranie. Dopiero wtedy usiadłem na tapczanie, spróbując zebrać myśli. Co czułem? Lekkie obrzydzenie i odrazę do siebie. Nie powinienem był na t

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD