Chapter 13

2042 Words

– Chodźmy już – poprosiłem. Pani Neuman skinęła głową. Nie wiem, kiedy znaleźliśmy się z powrotem przy samochodzie. Pamiętam za to uczucie ogromnej ulgi. – Jesteś pewien, że w tamtym miejscu naprawdę było zapadlisko? – Pytałem Wardę, kiedy zrobiliśmy sobie przerwę na kolację. Weszliśmy do kuchni i już musiałem zapalić światło. Zrobiło się nienaturalnie ciemno. – Niezabezpieczone? – Oczywiście, że jestem pewien. Warda próbował mi pomóc, kiedy kroiłem chleb na grzanki, ale machnąłem na niego ręką. Wziął z koszyka nieco poczerniałego banana i zjadł na stojąco w dwóch kęsach. Kuchnię wypełnił charakterystyczny, acetonowy zapach. – Może akurat weszliście na wzgórze w miejscu, gdzie nie było płotu, znaków czy czegoś takiego? – No, to akurat jest możliwe. Nie mogłem oczu oderwać od własnych

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD