Chapter 14

1744 Words

W łazience na końcu korytarza opłukałem twarz i wygładziłem włosy. Odetchnąłem i wolno zszedłem na dół. Kiedy wchodziłem do kuchni, Monika wrzucała do ust wielkie kawałki sera z oliwkami. Jeżeli tyle go jeszcze było na talerzu, kto wie, ile zdołała już zjeść? Coś mnie zastanowiło. Tym razem nie było jajecznicy, więc skąd ten uciążliwy zapach smażonego boczku? Odwróciła na mnie wystraszone, wyłupiaste oczy. Miałem ochotę trzasnąć ją w tę tępą gębę. Opanowałem się i przybrałem obojętny wyraz twarzy. – Co pani Neuman lubi zjeść, kiedy mocno… – udałem, że się zastanawiam. – No, wiesz. Jak zabaluje? Myślała, a przynajmniej ruszała ustami, jakby myślała. – Nic nie je – powiedziała wreszcie. – Nic… – A co pije? – Sok – wydusiła z trudem. – Sok pomarańczowy. – Świetny pomysł. Zejdź do spiża

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD