Chapter 15

2006 Words

– Nie rozumiem? – Nie haczyk, ale nawet kotwica. Została w przeszłości. Zastanowiłem się, co mi próbuje przekazać. – Czyli twierdzisz, że to wszystko prawda? – Jasne, że tak. Najszczersza. Po jakiego diabła miałbym bawić pana zmyśloną historią? – Tego nie wiem. Może po prostu jesteś tylko przekonany, że to prawda? – Krótko mówiąc, że jestem pomylony. – Bez przesady. Nie przerywał milczenia, patrząc na mnie ponuro. Zauważyłem, że powrócił do swojego nerwowego odruchu wyłamywania palców. Półuśmiech zniknął z twarzy. – Żebym mógł zrozumieć, musiałbyś powiedzieć, co się stało wcześniej. Jeszcze przed Sopotem. Dobrze rozumuję? – Ogólnie rzecz biorąc, tak. Ale najpierw opowiem jeszcze, jak się znalazłem z powrotem we Wrocławiu. To pozwoli zamknąć pewien etap. Usiadłem czym prędzej za

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD