Chapter 16

2004 Words

Dom, oprócz łatanej dachówki, nosił na sobie chyba wszystkie kolory tęczy. Różowa ściana frontowa miała wymalowane wzory ludowe, chociaż bym nie powiedział, że autentyczne. Stanowiły raczej wyobrażenie na ten temat kogoś, kto przywiązywał wagę do oryginalności, nie do autentyzmu. Wszędzie dokoła pięknie wysprzątanego podwórka unosiły się foliowe motyle, owady z wielobarwnych szkiełek i plastików, migotały odpustowe wiatraczki. Podwieszone pod gałęzie, wetknięte w ziemię na długich patykach, przymocowane do rynien, wzdłuż dachu i bieliźnianej suszarki. Powietrze wypełniał szum i terkot, poza tym panowała kompletna cisza. Mój motorower wydał mi się nagle szarym i kompletnie beznadziejnym przypadkiem. Na tle pstrokatego podwórka musiałem wyglądać jak przybysz z innego świata. I w sumie napra

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD