Nie miałem żadnego plecaka ani walizki, więc zacząłem pakować się do toreb listonosza. Potem pocztę, jaka mi została, wrzuciłem do reklamówek z marketu. Na koniec zostawiłem sobie saszetkę z pieniędzmi. Pomyślałem o tych wszystkich osobach, czekających dziś na listonosza. O ludziach sympatycznych, chorych, złych i zagubionych. Musiałem to zrobić z pełnym rozmysłem, nie oszukując się, że nie robię nic złego. Potem wyjąłem wszystkie pieniądze, podzieliłem na kilka stosików. Powkładałem je w różne kieszenie, a wszystko, co zostało, dorzuciłem do reklamówek. Ubrania, trochę jedzenia, dokumenty, wszystko zapakowałem i zarzuciłem na szyję. Stanąłem jeszcze w progu i spojrzałem na duszny pokój. Tu spędziłem jedne z najlepszych chwil w moim życiu. Ta myśl mną wstrząsnęła. Nie dlatego, że uświadom

