Chapter 25

2000 Words

Moja lewa ręka mimowolnie opadła niżej, zatrzymując się na nadgarstku Danuty. Ona albo tego nie zauważyła, albo zignorowała. – Spotyka swoją Królową, Magdę, chociaż akurat ma pecha i trafia na jej odwrócony aspekt, czyli wcielenie wszystkich kobiecych wad. Zostają Kochankami i Warda, poganiany Kołem Fortuny, przekracza Styks. Niczym zagubiony Dante trafia do Hadesu, czyli aresztu w Dzierżoniowie. Zaśmiałem się. – Trener Mucha to, oczywiście, Pan Much. Łysy, czyli wzgórze Megiddo, nawet numer na tatuażu, 16-13-16, oznacza przecież Księgę Objawienia… Nabrałem powietrza. Trudno wymienić wszystko i wyjaśnić jednym tchem komuś, kto nigdy nie interesował się tymi bzdurami. – A ty – ścisnąłem mocniej. – Ty w jego opowieści zostałaś Papieżycą. Wielkie Arkana. Sam szczyt. Patrzyliśmy, jak tłu

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD