Podszedłem dwa kroki i stanęliśmy naprzeciwko siebie. Mucha szybkim ruchem rozluźnił ramiona i pytająco uniósł brwi. Skinąłem głową. Nie byłem gotowy, ale to i tak nie miało już znaczenia. Uniosłem pięści, próbując przybrać pozycję skuloną i osłonić wszystkie wrażliwe części ciała. Mucha ocenił i zadał pierwszy cios. Lekki, żeby sprawdzić, jak trzymam gardę. Uderzał krótkimi prostymi, których mógłbym uniknąć, ale bałem się stracić kontrolę. Prawa, lewa, wysoko, nisko. Zrobiłem ostrożny krok w lewo, nie odrywając stóp od parkietu. Wbiłem wzrok w widoczną część twarzy Muchy, a on odpowiadał mi spokojnym, czujnym spojrzeniem. Kontrolował wszystko, od początku do końca. Poczułem się pewniej. Nie chciał mi zrobić krzywdy, ale ja miałem ochotę się odgryźć. Postanowiłem odczekać do drugiej rundy

