Chapter 5

1973 Words

– Leków? – Antydepresantów. Trochę ponad zapisaną przez lekarza dawkę. No i zabrali jej prawo jazdy – westchnął ciężko i z pasją rozgniótł kawałek ciasta. – Nie rozumiem. – Jej sprawę wyjaśniał mecenas Buczko. Tylko dzięki niemu wszystko skończyło się tak szczęśliwie. Wtedy wszystko stało się jasne. Ten sam mecenas, który zgodził się prowadzić moją sprawę, był również znajomym Neumanów. Stąd spotkanie w Dzierżoniowie. Tylko ja i Buczko wiedzieliśmy, że tamtego ranka opuszczę areszt. Bo nie przypuszczam, żeby aparat sprawiedliwości o mnie pamiętał. – I zaproponował panu jako… opiekuna dla żony? – Mimo wszystko to dziwne, że mecenas pomyślał właśnie o mnie. – Tak, chociaż słowo opiekun niezbyt tu pasuje. Zapytałem go, czy nie zna kogoś, kto mógłby pracować dla mojej żony, kiedy mnie n

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD