Chapter 6

1986 Words

– No to obaj wypieprzajcie z mojego domu! Nie będziesz mnie kontrolować, ty gnoju! Znów odpowiedź Neumana mi umknęła. Mocniej się wychyliłem, niemal klęcząc na podłodze. – Jak chcesz. Sama to zrobię! Drzwi się otworzyły i stanęła w nich kobieta. Wystraszyła się na widok mojej skulonej na wykładzinie sylwetki i zrobiła krok w tył, wpadając na męża. Mimo niedawnej kłótni skuliła się, szukając u niego schronienia, a on ją podtrzymał. Oboje wlepili we mnie zaskoczone spojrzenia. Poczułem się jak idiota. Wstałem, chciałem coś powiedzieć, ale zabrakło mi słów. Wreszcie odwróciłem się i zbiegłem schodami na parter. Przez przypadek dopisało mi szczęście. Trafiłem do holu, zaskakująco pustego. Odnalazłem wyjście, gdzie nie było już pijaka w turkusowej koszuli, chociaż została po nim plama wymi

Free reading for new users
Scan code to download app
Facebookexpand_more
  • author-avatar
    Writer
  • chap_listContents
  • likeADD